Zabił w lunatycznym śnie czy na jawie? W przeddzień śmierci mamy Krzysiek sprzątał liście. Kilka godzin malował zadaszenie studni, ale rozbolała go głowa od rozpuszczalnika. By się zrelaksować, wysączył cztery piwa. Pogadał z sąsiadem, odpoczął i czekał na matkę, mamuśkę, jak ją pieszczotliwie nazywał.